stat4u

Dwaj gospodarze. Porównaj sposób przedstawienia postaci w podanych fragmentach "Pana Tadeusza" A. Mickiewicza i "Granicy" Z. Nałkowskiej.

  • Rodzaj: wypracowanie
  • Data dodania: 2011-09-01
  • Wyświetleń: 20524
  • Oceń pracę:
  • Ocena użytkowników: 5

„Pan Tadeusz” to polska epopeja narodowa napisana przez Adama Mickiewicza w epoce romantyzmu. Adam Mickiewicz na skutek popowstaniowej emigracji osiedlił się w Paryżu, gdzie tęskniąc za rodzimą Litwą oraz będąc świadkiem wzajemnych sporów i kłótni emigrantów napisał ,,Pana Tadeusza”, który miał stać się dla poety, jak i dla innych Polaków na obczyźnie ucieczką od paryskiej rzeczywistości, próbą powrotu do ,, kraju lat dziecinnych”. Budowany przez poetę pełen optymizmu obraz natury i domu gasi tęsknotę za ojczyzną , wzbudza do niej jeszcze większą miłość, odrywa od paryskich realiów i podnosząc na duchu słabych wewnętrznie i niezdolnych do działania emigrantów. „Granica” Zofii Nałkowskiej to powieść XX lecia międzywojennego. Opowiada historie Zenona Ziembiewicza – jego drogę do kariery i jego upadek.
Zenon całe swoje życie gardził ojcem, nie chciał być taki jak on. Ojciec- Walerian Ziembiewicz to zubożały szlachcic, który w wyniku nieudolnego gospodarowania utracił majątek rodzinny i obecnie zarządza majątkiem Tczewskich w Boleborzy.
Załączone fragmenty „Pana Tadeusza” i „Granicy” pokazują stosunek gospodarzy do zarządzanych przez nich majątków. W fragmencie „Pana Tadeusza” pojawia się narrator wszechobecny, wtopiony w społeczeństwo, o którym opowiada, i zarazem obiektywny. Jest on obserwatorem, który ze szczegółami oddaje wierność zachodzących wydarzeń, piękna natury, pozostaje jednak na zewnątrz świata przedstawionego. W „Granicy” mamy do czynienia z narratorem nie tylko przedstawiającym wydarzenia, ale także je analizującym i oceniającym, przy czym nie narzuca on nikomu własnego zdania. Nie wydaje również bezapelacyjnych wyroków dotyczących postępowania bohaterów. Jest to anonimowa osoba nie należąca do świata przedstawionego, ale dość krytycznie go obserwująca i wyciągająca wnioski.
Fragment „Pana Tadeusza” to opis dworku w Soplicowie. Mickiewicz pokazuje dobrobyt majątku zarządzanego przez Sędziego Soplicę. Ukazuje Soplicowo jako wzorcowo zarządzane gospodarstwo. Sędzia ukazany jest jak idealny gospodarz, który wie ile czasu powinni pracować ludzie, nie wykorzystuje ich. Wszyscy szanują Soplicę, który osobiście dogląda wszystkich prac i sam zarządza gospodarstwem. Chociaż w Soplicowie przebywają goście Sędzia wypełnia wszystkie obowiązki które należą do niego jako do gospodarza. Nawet kiedy wszyscy idą już spać Sędzia nadal zastanawia się nad zarządzaniem gospodarstwem „ i w domu przyszłą urządza zabawę”.
Sędzia Soplica przedstawiony został przez Mickiewicza jako idealny gospodarz, który bardzo angażuje się w swoje obowiązki. Jest to gospodarz powszechnie szanowany, który kiedy już wszyscy odpoczywają po ciężkim dniu nadal pracuję. Gospodarstwo przez niego zarządzane świetnie prosperuje.
We fragmencie „Granicy” przedstawiony jest majątek w Boleborzy zarządzany przez Waleriana Ziembiewicza. Jest on rządcą w majątku Tczewskich w Boleborzy. Tam znajduje się dworek Ziembiewiczów. Walerian gospodaruje źle, bezładnie i nieumiejętnie. Nie lubi gospodarki i zdecydowanie nie nadaje do pełnienia swojej funkcji. Sporządzanie rachunków, które jest jednym z jego obowiązków, przekazuje żonie. Sam chodzi po polu z dubeltówką, pilnując jedynie ludzi, by nie kradli. Często zamyka się w gabinecie, nazwanym kancelarią i naprawia różne przedmioty domowe, chlubiąc się tym, że umie wszystko zreperować. Nie stroni również od towarzystwa kobiet. Gdy jego żona dowiaduje się o kolejnych romansach, on błaga ją na kolanach prosząc o przebaczenie i okazując przy tym skruchę, prawdopodobnie nieszczerą. Wszystkimi siłami i wbrew realiów rzeczywistości gospodarz nie chce dopuścić myśli o tym, że dawny porządek zanika, a jego rodzina ubożeje. Walerian jest konserwatystą, przywiązanym do dawnych tradycji, ustalonych hierarchii. Zachowywanie hierarchii przejawia się między innymi w stosunku Waleriana do chłopów. Gospodarz krzyczy na nich,bije po twarzy. Ta demonstracja siły podkreśla wyższość nad pracownikami folwarcznymi i zarazem pokazuje jak w domu Ziembiewiczów ważne jest przywiązanie do starych zwyczajów w relacji pan- chłop. Życie w dworku w Boleborzy ma duży wpływ na Zenona. Tam się przecież wychował, obserwując zachowania swoich rodziców. Jest przeciwny zachowaniom swojego ojca, jego bezmyślności, złego traktowania chłopów, licznych romansów.
Dworek w Boleborzy daleki jest do sielankowej tradycji ukazywania gospodarstw. Żyją w nim ludzie o powierzchownym wykształceniu, ograniczonych horyzontach, hołdujący przeszłości i niektórym dawnym tradycjom. Panujące stosunki społeczne są żywcem wzięte z głębokiego, średniowiecznego feudalizmu, co świadczy o zacofaniu gospodarzy. Jednocześnie pojawienie się tych złych przyzwyczajeń i zachowań, na stałe zakorzenionych w mieszkańcach dworków, wywołuje duży wpływ na głównych bohaterów utworów. Powoduje w nich sprzeciw i bunt wobec panującego porządku.
Gospodarstwa ukazane w podanych fragmentach bardzo się od siebie różnią. Soplicowo to wzorcowo prowadzone gospodarstwo, w którego prowadzenie bardzo angażuje się gospodarz – Sędzia Soplica. Natomiast Boleborza to nieudolnie zarządzane przez Waleriana Ziembiewicza gospodarstwo, które należy do państwa Tczewskich Walerian to tylko zarządca majątku ludzi, których nigdy nie poznał.

Fragment utworu "Pan Tadeusz":
Dóm mieszkalny niewielki, lecz zewsząd chędogi,
I stodołę miał wielką, i przy niej trzy stogi
Użątku, co pod strzechą zmieścić się nie może;
Widać, że okolica obfita we zboże,
I widać z liczby kopic, co wzdłuż i wszerz smugów
Świecą gęsto jak gwiazdy, widać z liczby pługów
Orzących wcześnie łany ogromne ugoru,
Czarnoziemne, zapewne należne do dworu,
Uprawne dobrze na kształt ogrodowych grządek:
Że w tym domu dostatek mieszka i porządek.
Słońce ostatnich kresów nieba dochodziło,
Mniej silnie, ale szerzej niż we dnie świeciło,
Całe zaczerwienione, jak zdrowe
oblicze
Gospodarza, gdy prace
skończywszy rolnicze,
Słońce ostatnich kresów nieba dochodziło,
Mniej silnie, ale szerzej niż we dnie świeciło,
Całe zaczerwienione, jak zdrowe
oblicze
Gospodarza, gdy prace
skończywszy rolnicze,
Na spoczynek powraca. Już krąg promienisty
Spuszcza się na wierzch boru i już pomrok mglisty,
Napełniając wierzchołki i gałęzie drzewa,
Cały las
wiąże w jedno i jakoby zlewa;
I bór czernił się na kształt ogromnego gmachu,
Słońce nad nim czerwone jak pożar na dachu;
Wtem zapadło do głębi; jeszcze przez konary
Błysnęło jako świeca przez okienic szpary
I zgasło. I wnet sierpy gromadnie dzwoniące
We zbożach i grabliska suwane po łące
Ucichły i stanęły: tak pan Sędzia każe,
U niego ze dniem kończą prace gospodarze.
"Pan świata wie, jak długo pracować potrzeba;
Słońce, Jego robotnik, kiedy znidzie z nieba,
Czas
i ziemianinowi ustępować z pola".
Tak zwykł mawiać pan Sędzia; a Sędziego wola
Była ekonomowi poczciwemu świętą;
Bo nawet wozy, w które już składać zaczęto
Kopę żyta, niepełne jadą do stodoły;
Cieszą się z niezwyczajnej ich lekkości woły.''
W ślad gospodarza wszystko ze żniwa i z boru,
235 I z łąk, i z pastwisk razem wracało do dworu.

Fragment utworu "Granica":
Boleborza należała do kompleksu majątków tutejszej rodziny ob-szarniczej Tczewskich. Był to niewielki, zapuszczony folwark, leżący na peryferiach tych włości, o ziemiach lekkich na przemian i bagnistych. Po stracie dwóch z kolei majątków, własnego i żony, Walerian Ziembiewicz dostał w Boleborzy miejsce rządcy na kilka lat przed wojną. Gospodarował tu uczciwie, ale równie nieumiejętnie i źle jak na ziemi własnej. Gospodarki nie lubił. Całymi godzinami, zamknięty w swym gabinecie, który nazywano kancelarią, robił sam naboje do dubeltówki albo na małym warsztacie naprawiał rozmaite przedmioty domowe, sklejał, przykręcał, ześrubowywał, nawet heblował. Był dumny, że nie ma rzeczy, której by nie umiał zreperować - począwszy od żółtego, długiego fortepianu w salonie, w którym raz po raz milkły jakieś klawisze, skończywszy na żoninym zegarku. Ponadto miał bardzo wrażliwe sumienie i z częstych grzechów lubieżności spowiadał się nie tylko znajomemu proboszczowi z Chązebnej, ale własnej wysokiej i chudej żonie, przed którą klękał, błagając ją we łzach o darowanie winy. Jako dowód przebaczenia otrzymywał do naprawy zacinający się zamek przy szufladzie kredensu albo łańcuszek od face a main. Tak pokrzepiony, posyłał zaraz po butelkę starki do piwnicy. Niestety, nawet niewielka ilość alkoholu wprawiała go w stan zaostrzonego erotyzmu - i wszystko zależało od tego, jaki kierunek dana chwila i koniunktura wyznaczyły tej sile elementarnej i życiodajnej. Były to często znowu manowce cudzołóstwa.
Tak źle zresztą rzeczy wyglądały tylko z zewnątrz oczywiście. Od wewnątrz, subiektywnie, znajdowały zupełnie inną ocenę. We własnym mniemaniu Walerian Ziembiewicz był człowiekiem przywiązanym do ziemi i na tej ziemi - na swoim czy na cudzym, pracować chciał do ostatniego tchnienia. 'Towarzyszkę tego swego losu prawdziwie kochał i głęboko szanował, dla swego jedynego dziecka zaś nie poskąpiłby własnej krwi. Póki mieli, było dobrze, dziś nie mają - drugie dobrze. Umieją poprzestać na małym i swoje po cichu robić.
Ostatnich wakacji dopiero Zenon zrobił to niesłychane odkrycie – ojciec przecież nic nie robił! Wstaje o świtaniu, chodzi od rana po łąkach, po polu, pilnuje robót – zawsze z dubeltówką, o każdej porze roku strzela, co się zdarzy – choćby wrony, choćby cudze koty i psy. Kopie wyżła, gdy jest zły, krzyczy dzikiem, histerycznym głosem na ludzi.